• Zadzwoń, napisz e-mail lub skotaktuj się przez formularz kontaktowy

Legendy o gminie Ciepłowody

DLACZEGO TUR JEST HERBEM CIEPŁOWÓD        Patrycja Tomasiak

W zamierzchłych czasach, na przełomie XIII w., niedaleko klasztoru cystersów w Henrykowie osiedlił się rycerz Albert zwany Łyką.  Był on panem wsi o nazwie Ciepłowody. Był dobrym i sprawiedliwym władcą, który dbał o swoich poddanych. Pewnej jesieni straszne nieszczęście spotkało mieszkańców Ciepłowód – we wsi zaczęły znikać dzieci. W tych czasach dzieci pracowały w polu, pasały gęsi i krowy a czasem chodziły do lasu po chrust czy zbierać owoce. Coraz częściej nie wracały z takich wypraw. Rodzice rozpaczali, a Albert nie wiedział jak im pomóc.

Pewnego dnia kmieć o imieniu Ziutek wybrał się na Kawią Górę do lasu po drewno. Nagle zobaczył dziwną chatę, a przed nią dwie czarownice. Wyglądały strasznie. Obie miały na głowach kapelusze w szpic, a w ręku miotły. Były garbate, tak samo jak ich nosy. Skóra na ich twarzach podobna była do skóry ropuchy - pełna brodawek i zmarszczek. Przestraszony Ziutek szybko pobiegł powiadomić Łykę o miejscu zamieszkania czarownic. Okazało się, że to one porywają dzieci.

Rycerz niewiele myśląc udał się wraz ze swoją armią na Kawią  Górę, aby uratować dzieci i przepędzić wiedźmy. Ale czarownice widząc zagrożenie zaczęły rzucać czary na żołnierzy – każdy trafiony czarem mężczyzna zamieniał się w kamień. Władca nakazał  swojej armii odwrót i sam postanowił rozprawić się z wiedźmami. Mądry Łyka zasłonił się tarczą, od której zaklęcia odbiły się i trafiły w czarownice. Te w mgnieniu oka zmieniły się w kamienie, a oczom Alberta ukazał się czarny tur. Zwierzę przemówiło do niego takimi oto słowami:

- Drogi Albercie, za to że chciałeś poświęcić swoje życie w obronie mieszkańców wioski, ofiaruję całym Ciepłowodom szczęście i urodzaj w plonach.

Po tych słowach tur uderzył kopytem w kamienne posągi czarownic i skruszył je na drobne. Łyka chciał podziękować za dar, ale nie zdążył, bo tur zniknął. Dzięki sprytowi Łyki dzieci wróciły do rodziców, a włościanom odtąd mieszkało się w Ciepłowodach szczęśliwie, bez troski i zmartwień.

Na pamiątkę tych wydarzeń rycerz Albert Łyka umieścił wizerunek tura na swojej tarczy. Wkrótce stał się on herbem Ciepłowód i tak jest po dziś dzień. A na Kawiej Górze do dziś  spotkać można skruszone  szare kamienie - nikt z okolic ich jednak nie dotyka, bo podobno przynoszą pecha.

  • Linki społecznościowe